Drukuj

Przesłanie objawień


Kościół św. Doroty w latach sześćdziesiątych
 

Drewinany kościół w Licheniu
 

Pielgrzymi na Placu Koronacyjnym
 

Po łaski do Sanktuarium pielgrzymują całe rodziny
 

Wzgórze licheńskie - widok zza jeziora
 

Stara część Sanktuarium widziana z Placu Koronacyjnego
 

Las grąbliński
 

Obraz przedstawiający objawienie Tomaszowi Kłossowskiemu
 

Kaplica w Lgocie koło Częstochowy
 

Grąblin - kaplica objawień
 

Kamień-symboliczne miejsce ukazania się Matki Bożej
 

Obraz przedstawiający Mikołaja Sikatkę przed obliczem Matki Bożej
 

Rzeźby w Sanktuarium przedstawiające objawienie
 

Księgi kościelne - historyczny dowód życia Tomasza Kłossowskiego i Mikołaja Sikatki
 

Grób Mikołaja znajduje się w Sanktuarium licheńskim
 

Kowal i pasterz, Tomasz Kłossowski i Mikołaj Sikacz - to świadkowie maryjnych objawień w Grąblinie. Nie sposób wracać do tamtych wydarzeń nie wspominając o nich dwóch.

Historia sięga XIX wieku. Tomasz Kłossowski spod Izbicy Kujawskiej (1780-1848), dziedzic pięknego pałacu i rozległych terenów żyznej ziemi, za udział w wojnach i powstaniach został pozbawiony majątku przez zaborców. Osiadł w Izabelinie koło Lichenia, gdzie wybudował kuźnię i pracował jako kowal. W październiku 1813 r. pod Lipskiem brał udział w walkach u boku Napoleona i został ciężko ranny. Nie chcąc umierać na obcej ziemi błagał Matkę Bożą o ratunek. Rannemu żołnierzowi objawiła się Maryja w koronie na głowie, tuląca do piersi orła. Obiecała mu powrót do zdrowia i prosiła, aby odnalazł wizerunek najwierniej ją przedstawiający i przekazał do publicznej adoracji. Tomasz Kłossowski ocalał dzięki Matce Bożej. Postanowił więc spełnić Jej polecenie. Po wielu latach poszukiwań odnalazł wizerunek we wsi Lgota niedaleko Częstochowy. Był on zawieszony na drzewie. Zabrał go do domu, a następnie wyniósł do lasu i zawiesił na sośnie. Wkrótce też, 7 sierpnia 1848 roku, zmarł. W Licheniu znajduje się jego grobowiec, a obok kapliczka, w której umieszczony jest obraz przedstawiający scenę objawień pod Lipskiem. Dwa lata później, w miejscu, gdzie Tomasz zawiesił obraz, doszło do objawień Matki Bożej pasterzowi Mikołajowi Sikatce.

Las w Grąblinie rozpoczyna Maryjny szlak prowadzący do Sanktuarium w Licheniu. Tu zatrzymują się pielgrzymi. Stąd do Sanktuarium są jeszcze 2 km. Las otoczony jest wysokim kamiennym murem. Przez bramę ze statuą Matki Bożej oraz figurami aniołów wkracza się w strefę sacrum. Informuje o tym kamienny obelisk ze słowami "Ziemia na której stoisz, święta jest! Na tym miejscu dnia 15 sierpnia 1850 roku ukazała się pasterzowi Mikołajowi Sikatce z Grąblina Matka Boża, Bolesna Królowa Polski..." Za bramą prowadzącą do lasu stoi kaplica postawiona w 1991 r. W środku znajduje się kamienna płyta z odciśniętymi śladami ludzkich stóp. To symbol wydarzeń z 1850 r. W tym miejscu bowiem, przed pasterzem Mikołajem Sikatką, miała stanąć Matka Boża. Mimo, że ślady stóp nie są autentyczne, to wielu ludzi uważa kamień za świętą relikwię.

Wzdłuż grąblińskich ścieżek umieszczono kapliczki Drogi Krzyżowej.

Centralnym miejscem jest kaplica z czerwonej cegły, ze strzelistą wieżyczką oraz drewnianym zadaszeniem nad ołtarzem polowym. W środku schowano uschnięte drzewo sosny z kapliczki, w której ponad 150 lat temu wisiał Cudowny Wizerunek Bolesnej Pani, zawieszony przez Tomasza Kłossowskiego. Nowa kaplica pochodzi z 1903 roku. Zbudował ją ks. Stanisław Maniewski, proboszcz licheński. Zniszczona przez hitlerowców, została odbudowana przez ks. Józefa Glinkę w 1952 roku.

Po śmierci kowala - Tomasza Kłossowskiego - Mikołaj Sikatka był prawdopodobnie jedyną osobą, która pamiętała o kapliczce Matki Bożej, umieszczonej w leśnym gąszczu.

Zapisy w księgach kościelnych (akty zapowiedzi przedślubnych, ślubu, chrztu i zgonu) potwierdzają historyczność osoby Tomasza Kłossowskiego i Mikołaja Sikatki. Na podstawie notatek można też ustalić poprawną pisownię nazwisk. Na skutek różnych zapisów nazwiska pasterza Mikołaja przyjmujemy, że nazywał się on Sikacz, czyli tak, jak jego rodzice - Wojciech i Magdalena.

Mikołaj miał żonę i dwóch synów. Na starość został pasterzem bydła dworskiego i włościańskiego. W latach 1850-1852 Matka Boża kilkakrotnie mu się ukazywała. Wybrała go na swego posłańca. Pasterz miał przekazać ludziom jej nawoływania do nawrócenia i modlitwy. Według relacji Mikołaja - Maryja przepowiedziała czasy epidemii, dając jednocześnie nadzieję tym, którzy jej zaufają.

Objawienia Sikacza stały się głośne w okolicy, ale prawie nikt nie wierzył jego słowom.W okolicy głośno było o Maryjnych objawieniach. Nikt jednak w to nie wierzył. Sprawą pasterza zainteresowały się natomiast carskie władze. Zaniepokojone wątkiem Orła Białego, symbolu wolności dla znajdujących się w niewoli Polaków, zamknęły pasterza w więzieniu. Sikacz jednak nigdy nie odwołał swoich zeznań. Dzięki temu, że lekarz wystawił mu fałszywe świadectwo o chorobie umysłowej, wyszedł na wolność. Po opuszczeniu więzienia wiedzie skromne życie.

Nadszedł rok 1852. Epidemia cholery dziesiątkuje miejscową ludność. Z zapisków proboszcza Floriana Kosińskiego wynika, że największa liczba zgonów miała miejsce właśnie w 1852 r.

[...W parafii, której liczba komunikujących wynosiła 924 osoby, tego roku odeszło 82 wiernych. Niewątpliwie tak wielką liczbę zgonów odczytano jako znak, doszukując się w nim "kary Bożej" za ludzkie grzechy. Osoby dotknięte śmiercią bliskich i pełne lęku o swoje życie zaczęły wierzyć słowom Mikołaja. Wielu modliło się przed obrazem zawieszonym na sośnie, a niektórzy przypisywali wstawiennictwu Maryi swoje ocalenie. Dla uproszenia łask i dla okazania wdzięczności za ocalenie wierni składali znaczne ofiary pieniężne.]

Faktem uzdrowień zainteresowały się władze kościelne. Ks. Florian Kosiński, ówczesny proboszcz licheński, 5 września 1852 r. w liście skierowanym do konsystorza biskupiego w Kaliszu pisał:

Od kilku lat w parafii Licheń znajdował się w borze, pod wsią Grąblin, obraz Matki Boskiej, na sośnie przybity przez jednego z parafian tutejszych, już zmarłego. W tymże boru, w bliskości obrazu, pasterz bydła z pomienionej wsi, od dwóch lat miał widywać osobę nieznaną, jakoby z innego świata, która za pośrednictwem tegoż pasterza starała się zachęcać lud tutejszy do prawdziwej pokuty, odmiany dotychczasowego,z wielu miar nagannego życia, z poleceniem zebrania na trzy Msze święte jałmużny z całej parafii, na uproszenie od Boga odwrócenia wiszących kar i chorób nad występnymi-przestrzegając zarazem, aby wspomniany obraz z tego miejsca na ustroniu, bo tylko nad ścieżką położonego, został przeniesiony na inne, dla zabezpieczenia go od zniewag niewiernych, które w boru przytrafić się mogły i spełniać bez świadków, a następnie bez obaw kary. Polecenie to i zachęcenia miała ponawiać po kilka razy. Badany tenże później pasterz przez wójta gminy miejscowejw Gosławicach zeznawał toż samo do protokółu. Następnie odesłany przez tegoż do wojennego naczelnika w Koninie , ponawiał takież zeznania.

Pismo jest urzędowym świadectwem opisującym tamte wydarzenia, ale nie ocenia prawdziwości wydarzeń. Biskup kaliski Walenty Mateusz Tomaszewski polecił wysłać specjalną komisję, której przewodniczył dziekan sompoliński ks. Michał Odorowski. 6 września 1852 r. dziekan Odorowski polecił ks. Kosińskiemu opieczętować skarbonę przy figurze „dla dalszego władzy rozporządzenia”. Wspomniał też o potrzebie przeniesienia obrazu do kaplicy parafialnej w Licheniu, by czuwać nad właściwym kultem obrazu. Biskup zarządził przeniesienie wizerunku Maryi do Lichenia. Uroczystość odbyła się 29 września 1852 roku.

 

Zamknij okno